Artykuł

Wykorzystanie personalizowanych Blocków w organizacji (co się dzieje po dostawie)

Dla zespołu projektowego dostawa zamówionych zestawów jest jak meta: palety są, liczba pudełek się zgadza, można odhaczyć ostatnią pozycję w harmonogramie. Tylko że dla samych Blocków dopiero zaczyna się najciekawsze. Co dzieje się w firmie zaraz po rozpakowaniu pierwszego zestawu? Dlaczego pół roku później wciąż może być o nim głośno?

October 16, 2026
Tomasz Więch
Rzut z góry na biuro, w którego centrum znajduje się sala spotkań zbudowana z klocków BLOCKI Custom, wyróżniająca się na tle szkicowego planu przestrzeni.

Z magazynu na obrzeżach Grójca codziennie w świat ruszają palety soków. Tym razem ciężarówka przyjechała coś przywieźć. Przesyłka to dwa i pół tysiąca pudełek średniej wielkości. Dla zespołu, który prowadził ten projekt, to koniec długiej drogi. Brief, szkice, rundy poprawek, akceptacja zarządu i pół roku czekania na finał. Dziś harmonogram można zamknąć. Jakie są następne kroki? Czy od dnia dostawy zestaw Blocków radzi sobie sam?

Pierwsze 48 godzin

Nasz case to producent soków z Mazowsza. Dwa tysiące pracowników, centrala i dwa zakłady produkcyjne. Do tego kilkuset przedstawicieli handlowych, którzy spędzają dzień w samochodzie, jeżdżąc od sklepu do sklepu. Zestawy Blocków powstały na trzydziestolecie firmy. Dziś rano ostatnia osoba z listy odebrała swoje pudełko. Jest spore i waży swoje. Obrazek na froncie od razu zdradza, co jest w środku: malutkie butelki soku suną na taśmie, a przy panelu stoi technolożka w białym czepku. Na końcu linii produkcyjnej butelki trafiają do zgrzewek, a w rogu jest kawałek sklepu, gdzie przedstawiciel handlowy ustawia je na półce.

Część osób pewnie zacznie budować jeszcze w przerwie na lunch, a operatorzy z nocnej zmiany zabiorą swoje pudełka prosto do domu i usiądą do nich po południu, może z dzieckiem. Przy około 500 klockach to mniej więcej 1-2 godziny zabawy. Czas, w którym ktoś z własnej woli obraca w palcach logo swojego pracodawcy.

Zdjęcia pojawią się szybko, część trafi na LinkedIna, część na firmowy czat. Pokusa, żeby sięgnąć po telefon, przychodzi jeszcze przed rozcięciem folii, a potem tylko rośnie. Zestaw ma mnóstwo drobnych detali, a figurki da się ustawić jak na planie zdjęciowym. Wystarczy zejść obiektywem na wysokość figurki i linia rozlewnicza na biurku zaczyna wyglądać jak prawdziwa hala, wypisz wymaluj.

Może warto, żeby dział komunikacji zawczasu przygotował dla tych zdjęć jedno miejsce, choćby osobny wątek w intranecie? Dwa tysiące osób z telefonami w rękach to spory potencjał i materiał, którego nikt nie musiał zamawiać i opłacać.

Po kilku dniach na biurkach stoją obok siebie identyczne scenki. Identyczne do ostatniego klocka, choć niekoniecznie tak samo ustawione. U jednej osoby figurka stoi przy panelu, u innej przemieściła się do sklepu i pomaga układać butelki, bo czemu nie?. Scenkę po złożeniu dalej można przestawiać, więc każdy egzemplarz poddaje się woli właściciela. Można się spodziewać, że rozmowy przy biurkach zaczną się same: “Ile ci zajęło składanie?”, “Sam budowałeś czy z młodym?”

Ta sama scenka w każdym dziale

Model sali konferencyjnej z klocków BLOCKI Custom ustawiony na zakurzonej półce wśród starych książek, symbolizujący trwałość i długie życie firmowego upominku.

Ile jest w dużej firmie przedmiotów, które ma każdy? Identyfikator, może kubek z ostatniej integracji. Zestaw Blocków dołącza do tej krótkiej listy, z tą różnicą, że nad nim każdy spędził trochę prywatnego czasu.

Kontrolerka finansowa z centrali prawdopodobnie nigdy nie stała przy linii rozlewniczej. Teraz ma na biurku taką linię, przy której operatorka z zakładu pod Grójcem pracuje na co dzień. Złożyła ją sama, klocek po klocku, więc wie, gdzie butelka dostaje nakrętkę, a gdzie etykietę. A gdyby przedstawiciel handlowy postawił swój zestaw na prawdziwej sklepowej półce, obok prawdziwych butelek, i zrobił zdjęcie? Można się spodziewać, że przez kilka dni fotka będzie krążyła po firmie.

W tym cały urok: nie wiadomo, kto wpadnie na następny pomysł ani gdzie zestaw pojawi się jutro. Od tej chwili żyje własnym życiem. Tak powstaje wspólny obraz tego, czym firma się zajmuje, w centrali i na produkcji. Kiedy ktoś tłumaczy nowej osobie albo własnemu dziecku, co właściwie robi jego firma, ma pod ręką gotowy model. Wystarczy pokazać palcem. Dlatego na etapie projektu tak dokładnie dopytujemy o szczegóły, choćby o kształt butelki czy kolor czepków na hali. Pracownik ma się w tym zestawie odnaleźć, a operatorka rozpoznać własną linię.

Pół roku później

Jubileuszowa gala dawno za nami, a zdjęcia z niej leżą gdzieś na firmowym dysku. Gdzie są wtedy zestawy?

Raczej nie wszystkie stoją tam, gdzie stanęły pierwszego dnia. Część przeniosła się z biurek na półki, kilka trafiło do sal spotkań, bo ktoś uznał, że kupcy z sieci handlowych powinni to zobaczyć. Załóżmy, że jeden egzemplarz stoi w recepcji, gdzie goście czekają na spotkanie i mają chwilę, żeby mu się przyjrzeć.

W zakładzie scenka stoi w biurze kierownika zmiany, obok grafiku i segregatora z kartami kontroli jakości. Może dorobi się własnego zwyczaju? Ktoś przychodzi na nocną zmianę i uparcie przestawia technolożkę w inne miejsce linii. Rano nikt się nie przyznaje.

Część zestawów zamieszkała w domach. Stoją na półkach w dziecięcych pokojach, a figurki co jakiś czas wędrują do innych zabawek. Marka jest wtedy obecna w domu w kilku wcieleniach: jako pracodawca rodzica, zestaw firmowych Blocków i… jako sok w lodówce.

Pięćset pudełek w magazynie

“A ja też dostanę?” To pytanie zada pewnie niejedna osoba, która dołączy do firmy. Dobrze mieć wtedy co odpowiedzieć. Z dwóch i pół tysiąca zestawów dwa tysiące rozeszły się po firmie, a pięćset czeka w magazynie, między paletami soku. Ta rezerwa pracuje trochę inaczej niż pierwsza dostawa, bo zestaw ma już w firmie swoją historię.

Kandydat na rozmowie kwalifikacyjnej widzi scenkę na regale za plecami rekruterki. Trzy miesiące później, pierwszego dnia pracy, dostaje własną. Na nowym biurku nie ma jeszcze nic osobistego, tylko laptop i identyfikator. Scenka, na którą w stresie zerkał ponad ramieniem rekruterki, staje tam jako pierwsza. Teraz to także jego rzeczywistość.

Kolejna odsłona tej samej historii: w marcu dział sprzedaży zabiera kilkadziesiąt sztuk na targi branżowe. Jeden złożony zestaw stoi na ladzie, reszta czeka pod nią na zwycięzców konkursu dla odwiedzających. Ludzie na stoisku znają tę scenkę doskonale, bo każdy z nich ją kiedyś budował. Handlowiec może powiedzieć: “Składałem to z synem, zeszło nam pół wieczoru”. Dla kogoś po drugiej stronie lady to sygnał, że ma przed sobą kawałek kultury tej firmy. Zestaw dostał każdy, od zarządu po nocną zmianę, i każdy ma o nim własną historię.

Dlatego przy planowaniu nakładu zachęcamy, żeby od początku zostawić taką rezerwę. Zestawy w magazynie nie tracą na wartości. Z każdym miesiącem w firmie mają więcej do opowiedzenia.

Trzydziestolecie producenta soków miało swoją datę w kalendarzu. Gala trwała jeden wieczór, a kampania rocznicowa dawno się skończyła. Na półkach w centrali niektóre zestawy powoli zbierają kurz. I dobrze. Kurz osiada na rzeczach, które zostały na widoku, a nie zniknęły po tygodniu w szufladzie z firmowymi gadżetami.

Kiedy projektujemy zestaw, myślimy często o dniu dostawy i fajnych zdjęciach. Warto spojrzeć trochę dalej, o rok albo dwa. Do dnia, w którym nikt w firmie nie pamięta już budżetu ani harmonogramu, a scenka dalej stoi na biurku i czeka, żeby opowiedzieć swoją historię. Dla tego momentu warto dopracować każdy detal. Zestaw Blocków pracuje dłużej niż okazja, dla której powstał, i właśnie po tym poznajemy, że projekt się udał.

Tomasz Więch

Blocki Custom

‍

See how we build custom sets

Zaprojektuj z nami zestaw dla swojej firmy

Projektujemy i produkujemy autorskie zestawy klocków od zera, dla marek, które rocznice, kluczowe wydarzenia i prezenty traktują jako wizytówkę. Cały cykl, od pierwszego szkicu po dostawę, trwa od 4 do 6 miesięcy. Oddzwonimy tego samego dnia roboczego.

Looking for the English version?
Switch to English
Wiadomość wysłana!
Formularz zawiera błędy